PREMIERA: Mamy wielki skok technologiczny, a wciąż pracujemy za dużo
|
|
|
- sobota, Maj 12, 2018, 10:27
- News
- 2 komentarze

Współczesne niewolnictwo ekonomiczne. Tylko tak można streścić to, co się dzieje zwłaszcza w wielkich miastach ze Stolicą na czele. Ludzie ciągle uczestniczą w wyniszczającym wyścigu o pieniądze, z których i tak później nie mają czasu korzystać chociażby ciesząc się z zagranicznego wyjazdu urlopowego. Normy czy tzw. deadline (terminy zadań do wykonania) im na to nie pozwalają.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
I pomyśleć, że mamy aktualnie wielki rozwój technologiczny. Coraz więcej stanowisk jest zastępowana robotami. Tymczasem ciągle kariera i kariera. Jak za czasów historycznej wielkiej rewolucji przemysłowej aż chciałoby się powiedzieć. To naprawdę dziwne, iż społeczeństwo rozwinięte (Europy czy Stanów Zjednoczonych) ciągle nie korzysta z tego dorobku technologii. Śmiało można byłoby ograniczyć ustawowo czas pracy. Nic by się nie stało jakby się wykonywało swoje obowiązki 4, a nie 5 dni w tygodniu.
Można też rozważyć wprowadzenie 6 godzinnego dnia pracy zamiast męczącego 8 godzin. Przecież i tak mało kto działa aktywnie na pełnym skupieniu przez ten czas. Efektywność w korporacji rzadko kiedy wynosi 100%. Według wielu rozmaitych badań, wypoczęty pracownik jest zdecydowanie wydajniejszy, zmotywowany niż ten przemęczony. Gdy jeszcze do tego dojdzie dochód gwarantowany to praca stanie się wkrótce przywilejem dla najbardziej ambitnych osób chcących od życia czegoś więcej niż podstawowego minimum socjalnego. To nie fikcja rodem z science-fiction, a najbliższa przyszłość.
(fot. Wikipedia/My mobile)
Powinny Cię zainteresować również te informacje:
Przygotowane przez
2 komentarze do “PREMIERA: Mamy wielki skok technologiczny, a wciąż pracujemy za dużo”
Skomentuj







Dochód gwarantowany to nie przyszłość, to utopia, nie możliwa do dłuższego działania.
Za kilka zobaczysz, że nie będzie od tego ucieczki. Inaczej wojna i rebelia na ulicach nastanie ze strony biedniejszej klasy społecznej