PREMIERA: Ciemna strona Androida 7.0 Nougat
|
|
|
- czwartek, Czerwiec 29, 2017, 9:02
- Praktyczne
- 4 komentarze

Mówi się, że niewykorzystana pamięć operacyjna RAM to pamięć zmarnowana. Nie do końca jednak jest to prawda. Im więcej bowiem wolnej pamięci tymczasowej, tym lepiej oraz sprawniej działa mobilny system operacyjny bez tak mocno denerwujących lagów czy innych przycięć. Android 4.4 KitKat był chyba jedyną wersją, która zmniejszyła wymagania na tle wcześniejszego wydania z poziomu 1 GB RAM to zaledwie 512 MB RAM jako minimum.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
Tak sympatyczny był kiedyś zielony robot. To jednak jest przeszłość. Od tego czasu jego wymagania sukcesywnie rosną. Owszem, taki Android 7.0 Nougat działa zdecydowanie lepiej od wersji 6.0 Marshmallow, ale coś za coś. Na popularnej, niestety mocno też zabugowanej piance w modelu Sony Xperia XA nigdy, ale to nigdy pamięć operacyjna RAM nie była zapchana w 93% jak na załączonym powyżej obrazku. Czasem się zdarzyło, że wartość ta była zajęta do 88%.
Dominował średni poziom w granicach 85%. Najlepiej ten temat ogarnęło iOS od strony oprogramowania, które użytkownikowi wcale nie prezentuje tego typu zaawansowanych danych. Przez to klient niepotrzebnie się nie irytuję już samą świadomością mocno zapchanego RAMu w smartfonie. Morał tej historii jest prosty. Absolutne minimum dla nowego Androida (z nadchodzącą wersją O na czele) to 3 GB RAM. To dlatego świeże średniaki pokroju Sony Xperia XA1 dysponują taką ilością pamięci operacyjnej.
(fot. My mobile)







Leave a Reply to
Przecież to nie tak działa. Android ma swój sposób zarządzania pamięcią. Masz SWAP w tym telefonie natywnie włączony?
Gdzie to się włącza?
Polecam aplikację Disk Info. Nie włącza się, u mnie np. w LG K10 mam 1,5 GB RAM i 512 MB SWAP po prostu włączone – ciekawi mnie, czy inni producenci robią podobnie.
Nie chce mi się w to bawić 😐 Wybieram iPhona 🙂