Google Play ma jedną wielką wadę, barierę opłacalności tworzenia aplikacji

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek (oceń artykuł)
Loading...

Google Play już niedługo zapewne stanie się największym sklepem mobilnym dostępnym chociażby w telefonach komórkowych. Pod względem ilości aplikacji przegoni on tym samym App Store firmy Apple. Niestety Google Play ma jedną wielką wadę w stosunku do rozwiązania giganta z Cupertino.

Jest nią ogromna bariera opłacalności tworzenia aplikacji. Aby zarobić cokolwiek na Androidzie to trzeba pochwalić się potężnymi ilościami pobrań swojego programu. W przeciwnym razie będziemy kodowali swoje pozycje czysto hobbystycznie. Dużo łatwiej natomiast o zarobek jest w App Store, gdzie użytkownicy od lat przyzwyczajeni są do wnoszenia opłat.

Reklama                                                             Czytaj dalej
 

Jak jest w Google Play, każdy widzi. Cześć młodzieży woli godzinami bawić się w szukanie nieoficjalnych wersji programów, zamiast wygodnie dokonać mobilnej płatności za grę. Wiele osób zarzuca też Androidowi otwartość jako główną przyczynę piractwa. Możliwość łatwego instalowania aplikacji (w iPhonie trzeba wykonać odblokowanie telefonu tzw. Jailbreak) spoza dedykowanego marketu nie do końca jest problemem. Otwartość Androida nie jest główną przyczyną piractwa lecz mentalność jego użytkowników.

Ci w dużej mierze posiadają tanie smartfony, które są efektem przejścia z klasycznych telefonów komórkowych. Na feature phonach jak dobrze wiemy, bez jakichkolwiek problemów można było sobie wgrywać ogromne ilości gier Java w formacie plików *.jar chociażby przez Bluetooth. To samo dzieje się teraz na urządzeniach z Androidem. Morał jest więc taki, że jeśli nie mamy ogromnej liczby użytkowników programu w Google Play to nie ma szans na zarobek. Jedyną opcją jest instalowanie reklam z mobilnego systemu AdMob.

Wtedy chociaż zarobimy przysłowiowe drobne. Tylko giganci rynku z miliardową lub chociaż milionową ilością pobrań spijają przysłowiową śmietankę jak chociażby Rovio, które przecież wyświetla małe bannery w Angry Birds. Inną sprawą jest zaś fakt, że można je wyłączyć dzięki odpowiednim ustawieniom w menu na zasadzie dezaktywacji internetu (to wpływa bardzo pozytywnie na baterię). Google raczej nigdy nie wyłączy możliwości instalowania aplikacji (w imię wolności, otwartości) z zewnątrz, ponieważ duża ilość użytkowników jest głównym motorem napędowym jego biznesu opartego na reklamach. AdMob przecież należy do niego i tak się to wszystko kręci kosztem programistów.

(fot. Google/My mobile studio)

Przygotowane przez

jest autorem 10810 informacji na tej witrynie.

Obserwuj My mobile na Facebooku i otrzymuj wszystkie powiadomienia!

Skomentuj

  My mobile © 2008-2020. All Rights Reserved, Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wszelkie loga, znaki firmowe oraz zdjęcia prasowe należą do ich właścicieli.
Kopiowanie treści bez zgody serwisu zabronione.
My mobile to serwis, dzięki któremu odkryjesz nowe
zadziwiające możliwości swojego telefonu. Zapraszamy!

Serwis rekomenduje wszystkie platformy:

Pomoc | Reklama | Dla Inwestorów | Kontakt