PREMIERA: Kiedyś był Canal+, dziś jest Netflix
|
|
|
- środa, Maj 6, 2020, 6:18
- News
- Dodaj komentarz

Któż z nas nie pamięta tego uczucia smutku, kiedy najlepsze premiery filmowe czy wydarzenia sportowe trafiały na antenę Canal+. Tak było chociażby z cyklem SGP Speedway Grand Prix na żużlu. W normalnej telewizji jak zawsze była wtedy posucha, a tam ważna impreza dostępna do oglądania oczywiście za dodatkową opłatą. Teraz magia marki Canal+ mocno spadła.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
Już nie czaruje ona jak dawniej. Autorskie produkcje filmowe są dobre, ale nie rewelacyjne. Teraz to Netflix jest takim Canal+, co dobitnie potwierdza więcej niż świetny dokument bez wątpienia klasy premium Ostatni Taniec z Michaelem Jordanem. Jak tylko dojdzie do niego wielki sport to francuski nadawca będzie miał pozamiatane jakby to powiedziała młodzież. W dodatku Canal+ rezygnuje z dekodera i chce być dostępny w kieszeni jak Netflix (cytat z utworu WWA VHS od Taco Hemingway).
Wszystko za sprawą dedykowanej aplikacji myCanal+, która lada moment powinna zostać udostępniona w Polsce. Według nieoficjalnych informacji ma to się stać jeszcze w tym miesiącu, czyli maju. Czekamy więc na szytą na miarę aplikację z niecierpliwością na tle przestarzałego dekodera zarówno w wydaniu na Android TV jak i Apple TV (tutaj podobno wzorem Ipli ma pojawić się również Player dla wymagającego widza jak to powiedzieli władze Discovery, do którego przecież należy telewizja TVN).
(fot. Netflix/Canal+/My mobile)
Powinny Cię zainteresować również te informacje:
Przygotowane przez
Skomentuj






