PREMIERA: Cenowe szaleństwo flagowców za 4.000 PLN
|
|
|
- niedziela, Marzec 12, 2017, 10:49
- News
- 10 komentarzy

Coś niedobrego dzieje się na globalnym rynku flagowych smartfonów. Aby się o tym przekonać, wróćmy na chwilę do 2011 roku. Debiutuje wtedy przełomowy wówczas high-end Samsung GALAXY S II (z ekranem 800×480 px czy 1 GB RAM pamięci operacyjnej, to tak gwoli ciekawostki) w polskiej cenie 2.300 PLN. Dzisiaj za premierowe flagowce zapłacimy kosmiczne sumy rzędy 4.000 PLN.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
Ktoś może powiedzieć, że lepiej jest kupić samochód zamiast sztandarowego smartfonu. Takie rzeczy są już faktem. W minionym, 2016 roku dla porównania debiutujący w kraju nad Wisłą model Samsung GALAXY S7 Edge kosztował 3.600 PLN, a uwaga Apple iPhone 7S Plus aż 3.950 PLN. Tak naprawdę już tylko 50 PLN nas dzieli od magicznych czterech klocków. Wszystko jednak wskazuje, że to nie koniec rekordów. Coraz bardziej zuchwali producenci przygotowują bowiem lada moment prawdziwy skok na kasę klientów.
Wszak komputery idą w odstawkę i w ich miejsce można mieć super-hiper-fajny smartfon. Pierwsze nieoficjalne informacje to potwierdzają. Samsung GALAXY S8 ma przebić barierę 4.000 PLN, z kolei Apple iPhone 8 ma dobić do zawrotnych 5.000 PLN. Robi się więc nam mały koszmarek. Za sumy rzędu 4.000 PLN czy 5.000 PLN możemy mieć nie jeden, a dwa wydajne notebooki z procesorem Intel Core i5, kartą graficzną Nvidia GeForce (z dedykowanymi 2 GB VRAM) oraz minimum 6 GB RAM pamięci operacyjnej.
(fot. Samsung/My mobile)
–
SAMSUNG GALAXY S II DEBIUTOWAŁ W CENIE OKOŁO 2.000 PLN, A NIE 4.000 PLN

–
My mobile EXTRA to nowy cykl, w którym w wybrane weekendy będą prezentowane felietony lub też artykuły o charakterze dokumentalnym mówiące o tym jak telekomunikacja zmienia otaczający nas świat.
–







(2 liczba głosów, wasza ocena: 5,50 na 6)
Leave a Reply to
I właśnie dlatego kupuje flagowce z ubiegłych lat. Osobiście wydaje mi się że lepiej kupić flagowca nawet z przed 2 lat niż średniaka z br. Obecnie mam samsunga s3 ale jak wejdzie na rynek s8 kupię s7 jak jego cena spadnie. Już można go kupić (nówka) w wielu miejscach lekko powyżej 2 tys. Przypuszczam że już niedługo cena będzie oscylować w okolicach 2 tys a to nadal będzie super telefon o niebo mocniejszy niż tegoroczny A5 2017 za 1700 zł.
Zaletą samsungów jest to że jego cena z chwilą premiery następcy szybko spada.
Niestety w przypadku IPhonów tak dobrze nie jest. Weźmy choćby bardzo poręczny IPhon SE którego cena w przypadku pamięci 64 Gb oscyluje powyżej 2 tys. A więc w tym przypadku bez wahania można wybrać s7 o wiele mocniejszy i z lepszymi parametrami.
Zgadzam się w 100%. Sam mam 4-letniego, ale nowego iPhona 5S i to jest mega jakość sprzętu! Więcej szczegółów na:
http://www.my-mobile.pl/index.php/2016/12/22/stary-high-end-czy-tegoroczny-sredniak-co-lepsze/
A ja wolę chinola za 200$,nie jest to S7,ale czterokrotnie tanszy
Wkrótce Chińczyk zrobi porządki 😉
Może kiedyś się skuszę na markę Xiaomi i będzie to hit na miarę Apple iPhone. Nakładkę maja bardzo podobna do iOS 😉
Dla nas Polaków jest to sporo ale dla zachody 4x taniej, mamy małą stopę życiową XD
W dodatku mamy droższe telefony niż taki Niemiec czy Anglik zdecydowanie lepiej zarabiający. Istna paranoja…
Tył tego Samsunga GALAXY S II wyglada jak mojego starego telefonu GALAXY Pro. Jest sentyment 🙂
Ceny smartfonów faktycznie oszalały. Za cenę telefonu 5 cali można mieć telewizor powyżej 50 cali. Tu szkło i tu szkło, tu trochę elektroniki i tu trochę elektroniki, tylko jakby rozmiary trochę inne. To szaleństwo też minie jak ludzie przestaną szpanować nowym telefonem, a traktować to jako przedmiot użytkowy.
Wczoraj widziałem smartfon Apple iPhone 7 w komisie za 3.950 PLN, czyli nadmienione w artykule prawie 4.000 PLN. Zawsze przecież w tego typu punktach było taniej, a tu klapa 🙂