Smartfony zabiły kalendarze i organizery
|
|
|
- sobota, Luty 20, 2016, 5:27
- Praktyczne
- 5 komentarzy

Dynamiczny rozwój telekomunikacji nie tylko zmienia otaczający świat, ale i również nasze przyzwyczajenia. W jej następstwie dochodzi nawet do całkowitego porzucenia niegdyś bardzo przydatnych przedmiotów. Idealnym przykładem takiej sytuacji jest chociażby papierowy kalendarz w formie obitej skórą książki. Często jest on też nazywany organizerem.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
Kiedyś z pewnością sporo czytelników My mobile używało takiego kieszonkowego kalendarza kupionego najczęściej w kiosku za grosze. To właśnie w nim były zapisywane terminy ważnych spraw lub też jakiś wydarzeń. Teraz ich rolę z powodzeniem przejmują telefony komórkowe (zwłaszcza te inteligentne). W dodatku w przeciwieństwie do papierowych kalendarzy, zawsze poinformują sygnałem dźwiękowym w formie alarmu o nadchodzącym dajmy na to spotkaniu. Ponadto są one bardzo intuicyjne w obsłudze.
Nie musimy się niczego uczyć. Bierzemy smartfon w dłoń, uruchamiamy dedykowaną aplikację systemową i już dodajemy ważne terminy. W dodatku Microsoft kapitalnie wprowadził funkcję prognozy pogody do kalendarza. Dzięki temu nie musimy nawet uruchamiać zewnętrznego programu do sprawdzenia sytuacji za oknem. Swoją drogą to ciekawe jak jeszcze wiele aspektów z fizycznego świata zniknie z uwagi na rozwój technologii mobilnych. Mówi się powoli o końcu komputerów osobistych, nie wspominając o zaniku zwykłych aparatów fotograficznych (cyfrówek) już mającym miejsce.
(fot. Microsoft/Google/My mobile)
–
KALENDARZ TO PODSTAWOWA APLIKACJA KAŻDEGO TELEFONU

–
My mobile EXTRA to nowy cykl, w którym w wybrane weekendy będą prezentowane felietony lub też artykuły o charakterze dokumentalnym mówiące o tym jak telekomunikacja zmienia otaczający nas świat.
–







Leave a Reply to
Moje doswiadczenia sa inne. Probowalem przez pol roku zamienic organizer papierowy w elektroniczny, i bardzo kiepsko sie z nim pracowalo. Paradoksalnie im wiecej spraw mialem na glowie, tym mniej przejrzyscie bylo organizowac to w wersji elektronicznej. Synchronizacje, przypomnienia, podzialy na sprawy sluzbowe. prywatne, imieniny itd… to nic nie ulatwialo pracy i uporzadkowania, a potegowalo natlok i wszechobecny nielad.
Elektroniczne organizery wymagaja od uzytkownika wiecej skupienia i uwagi, a na papierze wszystko wydaje sie bardziej intuicyjne, wprowadzanie zmian, korekt, dopisywanie czegos nowego, uzywanie zakreslaczy, odlamywanych rogow z mijajacymi dniami – to wszystko sprawdza sie w praktyce, i ciezko bedzie mi sie przestawic.
Pol roku probowalem sie przekonac, ale komfort pracy z papierem jest o niebo lepszy i wydajniejszy.
Inni koledzy (rowniez kierownicy), prezes, dyrektorzy – wszyscy jada na papierowych organizerach – to nie chodzi o zle napisane aplikacje elektroniczne, ale o wygode i praktycznosc w codziennym zyciu. Ja narazie nie widze alternatywy dla poczciwego notesu.
To prawda, przy wiekszej ilosci zdarzen wciaz wygrywa papier, przy mniejszej mobile
To naprawdę zależy od rodzaju notatek, Twojej pracy i zakresu w jakim wykorzystujesz kalendarz.
Mój typ pracy polega na wielu spotkaniach dziennie i wystarczy, że wpiszę godzinę, telefon, miejsce i ewentualnie krótką notatkę (to naprawdę rzadko).
Poza tym mam przypomnienie przed spotkaniem, ustawiam alarm 5 minut przed końcem spotkania i wszystko synchronizuję z komputerem (tam też pod koniec dnia wszystko organizuję).
Nie bardzo widzę tu możliwość zastąpienia telefonu kalendarzem papierowym.
Co innego planowanie średnio i długoterminowe, tu przejrzystość papieru oczywiście wygrywa.
Przy mniejszej, wystarczy pamięć.
JesteÅ›my tylko ludźmi, każdy może niestety zapomnieć jakieÅ› wydarzenie na tle kilku innych…