W tanich tabletach marki GoClever rzeczywistość wcale nie jest jednak tak różowa
|
|
|
- poniedziałek, Marzec 31, 2014, 1:04
- Praktyczne
- 5 komentarzy

Obraz nędzy i rozpaczy, a może jednak bardziej fatalna optymalizacja oprogramowania Android. Tak w największym skrócie można ocenić jakość doznań z tanimi tabletami polskich brandów, które mają problemy nawet z pełnieniem funkcji ramki do zdjęć. W tym artykule zostaną przedstawione cztery największe wady takich właśnie urządzeń sprowadzanych na potęgę z Chin. Jeszcze pod koniec roku w serwisie My mobile ukazał się artykuł, że tanie tablety z dwurdzeniowym procesorem nie są aż tak tragiczne jak spekulowały inne media.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
Niestety poziom optymalizacji oprogramowania trzeba ocenić nisko. Markowi producenci radzą sobie z tym o niebo lepiej. Wystarczy tutaj nadmienić Samsunga GALAXY Pro, który ma jeszcze gorszą specyfikację, ale optymalizacja Androida wynosi tak na oko jakieś 7/10. W tablecie GoClever i72 jest to góra 2/10, no może w porywach 3/10 i to tylko przy dobrych wiatrach. Czas teraz wymienić największe bolączki polskiej produkcji dla mas. Po pierwsze czasami tablet lubi się nie włączyć. Może się więc zdarzyć, że trzeba będzie przez 2-3 minuty przyciskać guzik power by urządzenie dało jakiekolwiek znaki życia.
Druga sprawa to samoistne wyłączanie się sprzętu pozostawionego na dłużej na ekranie blokady (w stanie czuwania). Po powrocie z pracy może się więc zdarzyć, że trzeba będzie go od nowa włączać i przechodzić przez proces startu systemu. Trzecia kwestia to często emitowany czarny ekran (z kółkiem logowania) w momencie zamykania aplikacji Facebook czy gier. Kuleje optymalizacja albo mała pamięć operacyjna 512 MB RAM. Ostania czwarta historia, która naprawdę miała miejsce to wyparowanie energii baterii. Tablet pozostawiony ze 100% wskaźnikiem (średnio działa 3 godziny surfowania non-stop) oraz nieużywany wcale drugiego dnia może wskazywać 0% i to wcale nie jest żart.
(fot. GoClever/My mobile studio)
Powinny Cię zainteresować również te informacje:
Przygotowane przez
5 komentarzy do “W tanich tabletach marki GoClever rzeczywistość wcale nie jest jednak tak różowa”
Skomentuj








A niech ktoś sprawdzi czy tablety Goglever mają pełny dostęp do wszystkich aplikacji w Google Play. Miałem kiedyś i71. Pomijam jego niską wydajność. W Google Play był on wykrywany jako Chine Telecom czy jakoś tak. Widział chyba tylko aplikacje przeznaczone na chiński rynek. Nie mogłem zainstalować VODa od Tvp.pl ani Telewizja Tu i Tam od Orange, Winampa i wielu innych. Radziłem sobie poprzez pliki apk. Ale było to uciążliwe. Jak to wygląda w obecnych Gogleverach?
W Google Play jest ok wszystko
Witam. Ten artykuł jest stronniczy. Miałem tablety Goclever Terra 70, Overmax Basecore 2, MyTab 7, Lark 70.6 i z metka najbardziej wadliwego Goclever t76 GPS TV którego do dzisiaj używam. Takich problemów nie uświadczyłem. Dostałeś wadliwą wersje i tyle. Oceniasz cały rynek tabletów chińskich na podstawie jednego (już leciwego) tabletu. Fakt nie wszystko jest idealne, ale to są jakieś drobne błędy a nie taki herezje co opisujesz. Wprowadzasz ludzi w błąd.
GoClever i71 posiada przestarzałą architekture procesora ARM11. Dlatego nie posiadasz dostępu do większości aplikacji z Google Play
W kilku modelach tej marki jest to samo… Innymi słowy nie ma nawet co porównywać z uznanymi graczami. To zupełnie inna liga. W kwestii telefonów już bym nigdy nie ryzykował, tylko sprawdzone brandy jak Sony, Nokia czy HTC 😉
PS, jak już to wadliwa była cała seria produktów. Pierwszy tablet kupiony ze sklepu się wcale nie uruchamiał, nie uświadczyłem nawet ramki do zdjęć 😐 Wymieniony model na nowy sprawował się jak w opisywanym wyżej artykule. Generalnie jak ktoś chce się denerwować to ok, ja wystawiam go lada moment na allegro. Osoba w rodzinie sprzedała GoClever Tab 7500 tam za stówkę, a to przecież taki mały potworek z jednordzeniowym CPU, na którym nie działa przeglądarka Chrome…