W tanich smartfonach starej daty można zapomnieć o posiadaniu najnowszych wersji wszystkich aplikacji
|
|
|
- poniedziałek, Listopad 5, 2012, 1:05
- Praktyczne
- 6 komentarzy
Kupując taniego smartfona z Androidem starej daty w okazyjnej cenie powinniśmy się dwa razy dobrze zastanowić przed podjęciem takiej decyzji. W przyszłości bowiem w przypadku nieco bardziej wymagających użytkowników pojawi się prędzej czy później problem z brakiem pamięci wewnętrznej.
Celowo użyliśmy tutaj słowa starej daty, ponieważ producenci szybko poszli po rozum do głowy i dzisiejsze ekonomiczne słuchawki mogą się pochwalić imponującą przestrzenią na dane o wielości nawet 4 GB. Wystarczy tylko przypomnieć przypadek modelu Samsung Galaxy Pocket.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
Niestety problem wciąż występuje na starszych urządzeniach typu Samsung Galaxy Y, ZTE Blade. Mają one tylko 150 MB czy 180 MB domyślnej pamięci. W przeciwieństwie do zwykłych słuchawek (tzw. feature phonów) obecność karty microSD nie gwarantuje już nam możliwości instalowania nieograniczonej liczby aplikacji Java. W przypadku programów *.apk może dojść nawet do kuriozalnej sytuacji, w której wręcz strach będzie aktualizować pozycje z Google Play do nowszych wersji. W bardzo szybkim czasie zostanie nam wykorzystana nasza drogocenna pamięć wewnętrzna.
Dzieje się tak nie tylko w momencie instalowania zupełnie nowych programów, ale również aktualizacji systemowych aplikacji. W przypadku tych drugich wszystkie dane w 100% zawsze wędrują do pamięci wewnętrznej. O grach już nawet w tym momencie nie wspominamy (część z nich jest naprawdę pamięciożerna co może doprowadzić do krytycznych błędów). Wystarczy tylko przypomnieć nowe wydanie Google Maps, które urosło z wcześniejszych 3 MB do 17 MB danych. Jest to normalne zjawisko w programowaniu. Każdy kto chociaż przez chwilę zajmował się kodowaniem doskonale wie, że kolejne linie kodu to jeszcze większa waga pliku. Gdy do tego dołączymy ciężkie multimedia typu grafika czy dźwięk to przyrost programu staje się nieunikniony.
(fot. Samsung/My mobile studio)







Leave a Reply to
Heh, to występuje ten sam problem co na javie. Nic nie można było instalować na pamięci wewnętrznej bo szybko się wypełniała. To dlatego powstawały kruczki na całkowite wywalanie z ramu wewnętrznego, normalnie nieusuwalnych aplikacji oryginalnie zainstalowanych przez producenta, aby jak najwięcej zluzować tego ramu. Potem te same aplikacje instalował się już tylko na karcie pamięci i cała ram była wolna, co bardzo przydawał się do surfowania w necie, bo strony z grafiką są bardzo pazerne na ram.
Ja na swoim Walkmanie (Sony Ericsson W660) mogłem instalować setki gier Java i nie było wcale problemów z pamięcią wewnętrzną jak to jest teraz niestety w Androidzie. Żadne śmieci z aplikacji znajdujących się na zewnętrznej karcie nawet na wielkość 1 MB nie tykały domyślnej przestrzeni…
Nie wiem jak tam było na SE, ale ja miałem na myśli Nokie S40 i przeglądarkę, gdzie wymiana danych idzie przez ram operacyjny, bo gdyby szła przez kartę micro, to mogły by być spowolnienia na zapisy i odczyty, choć miejsca jest tam od groma. Nie ma tak jak na kompie, że po zapełnieniu ramu, do akcji wchodzi plik wymiany na twardym dysku i jest rotacja danych pomiędzy ram a dyskiem.
W największym skrócie było tak, że mogłeś mieć zainstalowanie milion gier Gameloftu na zewnętrznej karcie (występował taki biały symbol M2 – Memory Stick Micro obok nazwy aplikacji zamiast zwyczajowego kluczyka) i 16 MB wewnętrznej pamięci było zupełnie nieruszane, nie to co w Androidzie 😐
no. wystarczy usunąć gry i gitara. może google wpadnie na pomysł instalowania aplikacji i gier na pamięci zewnętrznej.
Link2SD.
App2SD.
ROOT 😉 Bez tego nie wykorzystuje się w ogóle możliwości swojego telefonu.