Warto mieć ze sobą ładowarkę w podróży
|
|
|
- środa, Październik 10, 2012, 19:45
- Praktyczne
- Dodaj komentarz
Ogromną przewagą zwykłych telefonów komórkowych nad smartfonami jest ich znacznie dłuższy czas pracy baterii. O ile jeszcze w przypadku tych pierwszych bez problemów pojedyncze naładowanie akumulatora spokojnie wystarczyło nam na podróż kolejową 250-300 kilometrów w obie strony (w sumie 600 KM), o tyle w przypadku smartfonów możemy mieć spore problemy z dojazdem do miejsca celu z aktywnym ogniwem.
Dzieje się tak dlatego, ponieważ w naszych praktycznych testach smartfon wykorzystany w surfowaniu po internecie (na łączności komórkowej operatora oczywiście) wytrzymał tylko 3 godziny. To oznacza, że niejedna podróż kolejowa całkowicie rozładuje naszą baterię naładowaną wcześniej w 100%. W dodatku przełączanie się miedzy kolejnymi nadajnikami (tzw. handover) jeszcze mocniej absorbuje jej energię.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
Pokusiliśmy się nawet o wykreowanie stwierdzenia, że 3G tak naprawdę oznacza 3 Godziny pracy na łączności trzeciej generacji. Z kolei na sieci Wi-Fi popracujemy już o godzinę dłużej, bo aż 4h. Niestety nie każdy pociąg, nawet nowoczesny szynobus (na zdjęciu skład Arriva kursujący na terenie województwa kujawsko-pomorskiego, który jest konkurencją dla PKP) ma udostępnioną pasażerom darmową łączność WLAN. W takiej sytuacji mamy dwa wyjścia. Po pierwsze możemy zawsze wziąć ze sobą standardową ładowarkę albo zdecydowanie bardziej przydatną, zewnętrzną mobilną pozwalającą na wykonanie nawet kilku cykli zasilenia rozładowanej słuchawki. W awaryjnych sytuacjach jej obecność może być dla nas wręcz na wagę złota.
(fot. My mobile studio)
Powinny Cię zainteresować również te informacje:
Przygotowane przez
Skomentuj






