Niewymienne, przylutowane baterie są bardziej trwałe
|
|
|
- wtorek, Marzec 31, 2015, 5:20
- Praktyczne
- 3 komentarze

Niewymienna bateria to bardzo gorący temat w telekomunikacji. Jedni uważają ją za ogromne przekleństwo telefonu, jeszcze inni nic sobie z faktu jej obecności nie robią i słusznie. Dla przykładu taka Nokia Lumia 625 ma niewymienne ogniwo. Po blisko roku jej normalnego użytkowania praktycznie nie czuć spadku żywotności akumulatora.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
Pewnie tak samo jest i we flagowej Nokii Lumia 930. Zupełnie gorzej jednak sytuacja wyglądała w Samsungu GALAXY Pro z wymienną baterią, która po roku była do wymiany i wytrzymywała jedynie 30 minut aktywnej pracy w swoim ostatecznym okresie działalności. Właśnie teraz dochodzimy do sedna sprawy. W sieci web (czy to na forach internetowych czy też w komentarzach użytkowników) nie brakuje bowiem licznych opinii, że niewymienny akumulator jest wręcz bardziej trwały.
Wpływ ma na to, nazwijmy to ciągły charakter układu niczym nieprzerywany jak w tradycyjnej łatwo wymienialnej baterii. Ogniwo w tego typu telefonach jest przecież przylutowane na stałe. Tylko serwis później może się bawić w jego ewentualną wymianę, a nie zwykły konsument niemający przecież bladego pojęcia o elektronice. Być może faktycznie jest w tym trochę racji. W świecie komputerów, mobilne notebooki też mają mniej wydajne procesory czy układy graficzne na tle desktopów. Analogicznie sytuacja może więc wyglądać w przypadku mobilnych, łatwo wymienialnych baterii.
(fot. Microsoft/My mobile studio)
Powinny Cię zainteresować również te informacje:
Przygotowane przez
3 komentarze do “Niewymienne, przylutowane baterie są bardziej trwałe”
Skomentuj







(2 liczba głosów, wasza ocena: 5,50 na 6)
Jaki problem zrobić wymienną baterię, której nie będzie trzeba wyciągać (tak jak w niewymienialnych smartfonach, wkładając SIM/SD/Reset). Wtedy wszyscy będą szczęśliwi. Jak potrzebuję baterii na dłużej a nie mam gdzie naładować to co zrobię? Wyjmuje jedną baterię, wkładam drugą. Jak mi się rozładuje wbudowana to już nic nie zrobię. Będę musiał chodzić jeszcze dodatkowo z PowerBankiem.
No niestety to są uroki niewymiennych baterii. Choć z drugiej strony jak miałem wymienny akumulator w telefonie to jakoś nigdy nie dysponowałem w podróży zapasowym ogniwem. Nie było takiej potrzeby, a smartfon spokojnie wytrzymywał i trasę powrotną 😉
Ja dysponowałem zawsze jedną dodatkową baterią. Jak mi padła to tylko podmiana na nową. A starą podładowałem „zapasowym” telefonem z taką samą baterią. W razie czego zawsze mogłem wymienić i mieć spokój. Co prawda PowerBank prawie analogicznie działa, ale trzeba zawsze coś jeszcze dodatkowego mieć podłączonego pod Smartfona. Poza tym już robię co raz starszy, jestem z czasów wymiennych akumulatorów. Można się do wszystkiego przyzwyczaić (nawet do samego dotyku 🙂 Telefon, który zawsze miałem i nie chciałem się go pozbyć miał właśnie fizyczne QWERTY – a następcy brak. Miałem go chyba z 4 lata – jednak podzespoły, już „zamulały” a wręcz uniemożliwiały pracę. Więc mam następce z dotykiem i niewymienną baterią (przynajmniej 4000mAh – gdzie 4dni przy średnim użytkowaniu wystarcza, a przy jednym dniu ciągłej pracy nie udało mi się rozładować baterii. „Niewymienny” akumulator jest „wymienny” oczywiście, ale trzeba na to „czasu i narzędzi”. Ale naprawdę długo szukałem takiego telefonu – zadbałem oczywiście o to, żeby baterię można było kupić w razie gdybym telefonu nie chciał długo zmieniać 🙂 Teraz pora na zakup jakiegoś wygodnego PowerBanku.