Można mieć Androida 2.2 Froyo i żyć
|
|
|
- wtorek, Maj 28, 2013, 4:37
- Praktyczne
- 6 komentarzy
Obserwując nieco z boku użytkowników i ich zachowania dotyczące smartfonów można zauważyć pewną zależność. Miłośnicy, którzy interesują się tematem telekomunikacji za wszelką cenę chcą mieć możliwie najnowszą wersję Androida w swoim telefonie. Nie brakuje przy tym gorących zwolenników kupowania słuchawek tylko i wyłącznie z wydaniem Jelly Bean jakby Ice Cream Sandwich był już za stary.
Później niestety wielu z nich po dokonaniu aktualizacji bardzo szybko się rozczarowuje. Dochodzi nawet do kuriozalnych sytuacji, w których ich obecny smartfon z Androidem Jelly Bean czy Ice Cream Sandwich działa znacznie wolniej niż dawny Gingerbread. Menu się często tnie oraz funkcjonuje mniej smukle. Warto w tym całym wyścigu naprawdę nieco zwolnić. W zasadzie to w starym jak świat Androdzie 2.2 Froyo można śmiało funkcjonować.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
Zrozumiało to samo Google, które świadomie opóźniło premierę wersji 4.3 Jelly Bean z uwagi na problematyczną fragmentację. Choć trzeba sobie szczerze w tym miejscu powiedzieć, że 2.2 Froyo to absolutne minimum w przypadku wyprzedaży smartfonów. Stawiąc na wcześniejsze wydanie 2.1 Eclair czekają na nas przykre niespodzianki, jak chociażby brak aktualizacji oficjalnego sklepu Google Play do nowszych wersji. Czasami takie kwiatki wciąż mocna spotkać na promocjach, a nie każdy lubi się przecież bawić w samodzielne instalowanie oprogramowania. To właśnie Android 2.2 Froyo jest uznawany jako minimalny pod kątem wymagań przez samą firmę Google.
W zasadzie znacząca większość gier działa na wersji Gingerbread, która mimo ogromnej fragmentacji zielonego robota wciąż jest najpopularniejsza z 39,8%. Problem zaczyna się natomiast z oficjalnymi aplikacjami od studia Google. Te wymagają już minimum wydania Ice Cream Sandwich, które narzuca nową filozofię menu z minimalistycznym Holo Theme. To właśnie na lodowej kanapce lepiej wyświetlana oraz zdecydowanie bardziej przemyślana jest siatka wyraźnie oddzielonych programów od widgetów. Nie zmienia to jednak faktu, że spokojnie do normalnej, codziennej pracy wystarczy Android 2.2 Froyo mający premierę w maju 2010 roku, czyli całe 3 lata temu.
(fot. Google/My mobile studio)
Powinny Cię zainteresować również te informacje:
Przygotowane przez
6 komentarzy do “Można mieć Androida 2.2 Froyo i żyć”
Skomentuj







Ja mam 2.1 ; 3 Żyję z tym, mógłbym mieć i 4.1 (CM), ale szkoda mi baterii 😉 2.1 + root, trochę wiedzy i chęci i może być.
Czyli jednak coś już kombinowałeś, gdybyś miał wersję sklepową to zapewne pojawiłyby się problemy z aktualizacją sklepu Google Play 😐 Swoją drogą to ciekawe, czy wtedy miałbyś wersję kafelkową czy tą starą zielono-białą 😉
Problemy były, ale do rozwiązania ;3 Mam starą zielono-białą wersję :] Ale pobiera aplikacje : D
“Można mieć Androida 2.2 Froyo i żyć”. Ale co to jest za życie ;P? Racja, Froyo to minimum ale… Za już ok. 450zł można mieć bardzo przyzwoity sprzęt typu Galaxy Ace 2 ( na JB chodzi jak rakieta – dosłownie ). Jelly Bean to już prawdziwie dojrzały android. Oprócz większych możliwości mamy też zmieniony interfejs – bardziej przyjazny użytkownikowi ( Froyo, GB wieją pod tym względem archaicznym dinozaurem ). Trzeba iść z duchem czasu. A jeśli w dodatku można zrobić to małymi nakładami finansowymi to czemu z tego nie skorzystać? Skok jakościowy jest nad wyraz mocno zauważalny 😉
Zwroc uwage, ze to felieton i wymaga nieco mniej luznego spojrzenia na sprawe 😉
Spoko, nie mam nic do Twojego punktu widzenia 🙂