Po dłuższym używaniu Launchera Google Now, powrót i praca na TouchWizie jest katorgią
|
|
|
- poniedziałek, Wrzesień 8, 2014, 1:55
- Praktyczne
- Dodaj komentarz

To naprawdę niesamowite jak człowiek szybko przyzwyczaja się do nowych rzeczy. Idealnym przykładem potwierdzającym słuszność tego stwierdzenia jest przesiadka na inny niż standardowy launcher. Po miesiącu używania nowego rozwiązania, z dużym politowaniem patrzy się na dawny motyw graficzny zaprezentowany przecież przez samego producenta.
| Reklama |   |                                                           Czytaj dalej |
|
|
  |
|
Tak właśnie jest jak włączymy kapitalny Google Now Launcher i później znowu powrócimy do systemowego TouchWiza. Kuje w oczy nie tylko brak spójności designu, ale również zbyt małe ikony czy też nad wyraz duże czcionki tych samych logotypów aplikacji. W dodatku alternatywne kreacje powodują mniejsze zużycie akumulatora. Przez to bateria na Launcherze Google Now działa zauważalnie dłużej na tle Samsungowego TouchWiza.
To jeszcze nic. W przyszłości użytkownik już nigdy więcej może nie powrócić do tego nieszczęsnego TouchWiza. Może się to przełożyć na zmianę producenta telefonu komórkowego czy tabletu, a taki scenariusz jest najgorszy dla dostawcy. I pomyśleć, że ten tworząc swoją nakładkę chciał do siebie przekonać konsumenta unikatowością. W rzeczywistości go straci napakowaniem zbyt dużej ilości nieużywanych funkcji dodatkowych, które później powodują przeciążenia, czyli potocznie rzecz ujmując przycięcia, lagi oraz przeróżne spowolnienia.
(fot. My mobile studio)
Powinny Cię zainteresować również te informacje:
Przygotowane przez
Skomentuj






